Skocz do zawartości


Zdjęcie

Runda 2: Washington Capitals (1MET) vs Pittsburgh Penguins (2MET) 2 - 4


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
233 odpowiedzi w tym temacie

#221 YWNWA

YWNWA

    Aptenodytes Patagonicus

  • Moderator
  • PipPipPip
  • 4176 postów
  • Gender:Male
  • Location:Tychy
  • UD:Pittsburgh Penguins

Napisano 11 maj 2016 - 06:41

Tragedia była o włos. Na szczęście udało się jej uniknąć, choć o okolicznościach w jakich roztrwoniliśmy przewagę lepiej nie mówić. Generalnie nadal gramy bez Sida, a to na dłuższą metę nie wróży niczego dobrego. Może z Tampą da od siebie ciut więcej z przodu. Dziś znowu uratowała nas sklecona naprędce w sezonie linia HBK. Kessela wywoływałem do tablicy i dziś bardzo przyzwoicie. Całe szczęście, że przechyliliśmy szalę w G6, bo jakby Caps urwali go w takich okolicznościach (z 0-3 na 4-3) G7 mógłby być ciężki do wyrwania


17_rust,_bryan_(11).jpg


#222 zagardlenie

zagardlenie

    Member

  • Forumowicz
  • PipPip
  • 58 postów

Napisano 11 maj 2016 - 02:22

To całe ************ Capitals o tym, że Orpik wnosi doświadczenie, spokój, profesjonalizm... Najpierw sam siebie wyklucza z gry na trzy spotkania. W Game 6 uderza kijem w twarz Hornqvista i jest pierwszym idiotą łapiącym karę. Jego pierwsze zagranie w najważniejszej dogrywce sezonu to atak na nogi któregoś z Pingwinów. Facet jest zdrowo ********.

 

Ogromny plus dla Oshiego. To jest gość. Udowodnił coś wszystkim i samemu sobie.

Beagle, Williams, może Alzner - też nie muszą się wstydzić. Reszta po staremu.

 

Szkoda tego nowego, nonsensownego formatu rozgrywek. Awans do finału konferencji po małej wojence z Islanders/Tampą, mógłby wiele poukładać w głowach.


Użytkownik Dziobak edytował ten post 11 maj 2016 - 03:26
Wulgaryzmy. Nagroda: ostrzeżenie.


#223 Alex the Great

Alex the Great

    Advanced Member

  • Weteran Forum
  • PipPipPip
  • 1770 postów
  • Gender:Male
  • Location:München
  • Interests:Hokej
  • UZ:Ovechkin
  • UD:Washington, Team Russia
  • GG:2326691
  • Liga Typerow: retired

Napisano 13 maj 2016 - 10:13

Emocje juz opadly wiec czas na male podsumowanie. Mimo, ze seria byla niezwykle wyrownana widze cztery elementy, w ktorych Pingwiny byly lepsze i mysle, ze wlasnie one zadecydowaly o porazce.

 

  1. U nas grala tylko jedna formacja + Williams. U Pens wszystkie cztery. Nie wypalil projekt z Richardsem i niestety cala czwarta formacja nie istniala. Zniknal gdzies Willson po serii z Flyers. Zawiod Chimera, Burakovsky, Kuznetsov i Johansson. Nie zdziwie sie jezeli po tym sezonie pozegnamy sie z MoJo i Chimera, mimo ze mam do niego wielki sentyment i z tego co widac jest on bardzo lubiany w szatni Caps. Tak naprawde ciagnal nas Ovechkin, Oshie, Backstrom i Williams. Kuznetsov tak i nie zagral zadnego wielkiego spotkania, na ktore wszystcy czekalismy. A u Pens? Absolutnie niewidoczny Crosby, ale nikt tego nawet nie zauwazyl, bo pozostale linii smigaly az sie kurzylo. Playoff to przede wszystko gra wszystkich czterech formacji, a my mielismy jedna.
  2. Szybkosc i forchecking Penguins byly naprawde imponujace, a my po prostu nie nadarzalismy. W sezonie zasadniczym to my imponowalismy forcheckingiem, nie nalezymy tez do najwolniejszych zespolow, ale w porownaniu z Pens bylismy zawsze o sekunde wolniejsi. Ich akcje zawsze konczyly sie pod bramka Holtsa, a nasze gdzies za bramka Murraya. Probowalismy wciagnac ich w ten glupi cycling, ale oni bez problemu sobie z tym radzili i szybko wyprowadzali swoje akcje, a my nie nadarzalismy. Szkoda, ze do samego konca Trotz gral to samo.
  3. Indywidulane bledy, ktorych popelnilismy zdecydowanie wiecej. Jak sobie przypomne kiksy Orlova, Schmidta i Webera, a do tego idiotyczna kare Orpika to nie ma co narzekac, ze przegralismy. Nie mozna robic takich rzeczy na lodzie. Jezeli bledy Orlova i Schmidta mozna jeszcze jakos wytlumaczyc brakiem doswiadczenia, to zawieszenie i 4-minutowa kara Orpika naprawde nie uklada sie w glowie. Czlowiek, ktory mial byc naszym najlepszym obronca, tak na dobra sprawde w tej serii zagral dla swojego bylego zespolu.
  4. Murray byl lepszy od Holtbyego. Jezeli porownamy statystki to pewnie wyglada to podobnie, ale Murray byl zawsze na miejscu, kiedy zespol go potrzebowal, a Holts wygral nam tylko spotkanie nr 5. W pozostalych byl po prostu dobry, a to za malo w playoff. Niestety nie ogladalismy tego bramkarza, ktory byl jak robot w sezonie zasadniczym i serii z Flyers.

 

Porazka oczywiscie boli, ale tak czy inaczej ten zespol dal nam w tym sezonie mnostwo fantastycznych momentow, za ktorego dziekujemy. Za rok powinnismy wrocic w niemal niezmienionym skladzie i mam nadzieje, ze po tegorocznym doswiadczeniu bedziemy jeszcze mocniejsi. Mowimy to co roku, ale ten zespol jest naprawde inny i wierze, ze za rok nam sie uda.


  • YWNWA lubi to

#224 FromVerizon

FromVerizon

    Advanced Member

  • Wspolpracownik
  • PipPipPip
  • 489 postów
  • Gender:Male
  • Location:Kampala, Uganda
  • Interests:NHL, short track
  • UZ:Kuznetsov, Giordano
  • UD:Caps, Team Russia

Napisano 13 maj 2016 - 02:29

Emocje juz opadly wiec czas na male podsumowanie. Mimo, ze seria byla niezwykle wyrownana widze cztery elementy, w ktorych Pingwiny byly lepsze i mysle, ze wlasnie one zadecydowaly o porazce.

 

  1. U nas grala tylko jedna formacja + Williams. U Pens wszystkie cztery. Nie wypalil projekt z Richardsem i niestety cala czwarta formacja nie istniala. Zniknal gdzies Willson po serii z Flyers. Zawiod Chimera, Burakovsky, Kuznetsov i Johansson. Nie zdziwie sie jezeli po tym sezonie pozegnamy sie z MoJo i Chimera, mimo ze mam do niego wielki sentyment i z tego co widac jest on bardzo lubiany w szatni Caps. Tak naprawde ciagnal nas Ovechkin, Oshie, Backstrom i Williams. Kuznetsov tak i nie zagral zadnego wielkiego spotkania, na ktore wszystcy czekalismy. A u Pens? Absolutnie niewidoczny Crosby, ale nikt tego nawet nie zauwazyl, bo pozostale linii smigaly az sie kurzylo. Playoff to przede wszystko gra wszystkich czterech formacji, a my mielismy jedna.
  2. Szybkosc i forchecking Penguins byly naprawde imponujace, a my po prostu nie nadarzalismy. W sezonie zasadniczym to my imponowalismy forcheckingiem, nie nalezymy tez do najwolniejszych zespolow, ale w porownaniu z Pens bylismy zawsze o sekunde wolniejsi. Ich akcje zawsze konczyly sie pod bramka Holtsa, a nasze gdzies za bramka Murraya. Probowalismy wciagnac ich w ten glupi cycling, ale oni bez problemu sobie z tym radzili i szybko wyprowadzali swoje akcje, a my nie nadarzalismy. Szkoda, ze do samego konca Trotz gral to samo.
  3. Indywidulane bledy, ktorych popelnilismy zdecydowanie wiecej. Jak sobie przypomne kiksy Orlova, Schmidta i Webera, a do tego idiotyczna kare Orpika to nie ma co narzekac, ze przegralismy. Nie mozna robic takich rzeczy na lodzie. Jezeli bledy Orlova i Schmidta mozna jeszcze jakos wytlumaczyc brakiem doswiadczenia, to zawieszenie i 4-minutowa kara Orpika naprawde nie uklada sie w glowie. Czlowiek, ktory mial byc naszym najlepszym obronca, tak na dobra sprawde w tej serii zagral dla swojego bylego zespolu.
  4. Murray byl lepszy od Holtbyego. Jezeli porownamy statystki to pewnie wyglada to podobnie, ale Murray byl zawsze na miejscu, kiedy zespol go potrzebowal, a Holts wygral nam tylko spotkanie nr 5. W pozostalych byl po prostu dobry, a to za malo w playoff. Niestety nie ogladalismy tego bramkarza, ktory byl jak robot w sezonie zasadniczym i serii z Flyers.

 

Porazka oczywiscie boli, ale tak czy inaczej ten zespol dal nam w tym sezonie mnostwo fantastycznych momentow, za ktorego dziekujemy. Za rok powinnismy wrocic w niemal niezmienionym skladzie i mam nadzieje, ze po tegorocznym doswiadczeniu bedziemy jeszcze mocniejsi. Mowimy to co roku, ale ten zespol jest naprawde inny i wierze, ze za rok nam sie uda.

 

Naprawdę zazdroszczę Ci cierpliwości, zwłaszcza że masz nieco więcej wiosen na karku. Cierpliwości do tej organizacji rzecz jasna. Do tej listy dodałbym jeszcze parę innych rzeczy, z których na czele postawiłbym Trotza, który w tej serii był znacznie gorszym trenerem. Zupełnie nie potrafił reagować na wydarzenia na lodzie i nie miał żadnego pomysłu na grę 5 vs 5. Owszem, Pens mają super szybką drużynę, ale to w żaden sposób nie powinno ograniczać naszych poczynań ofensywnych. A jakby nie patrzeć, nasza ofensywa sprowadzała się do wrzucenia krążka. Brakowało wszystkiego, od screenowania bramkarza, na składnych akcjach kończąc - a to wszystko przecież było podczas RS. Teraz doskonale przekonaliśmy się, jaka jest różnica pomiędzy zasadniczym a PO. W niczym nie przypominaliśmy drużyny która masakrowała przeciwników w ostatnich miesiącach. Boję się, że styl Trotza zwyczajnie nie będzie się sprawdzał wtedy, kiedy MUSI się sprawdzić. Może rzeczywiście jest coś w tym, że Barry nigdy nie wyszedł poza 2 rundę.. a w biznesie jest od czasów Mieszka I :/


  • YWNWA lubi to

#225 Alex the Great

Alex the Great

    Advanced Member

  • Weteran Forum
  • PipPipPip
  • 1770 postów
  • Gender:Male
  • Location:München
  • Interests:Hokej
  • UZ:Ovechkin
  • UD:Washington, Team Russia
  • GG:2326691
  • Liga Typerow: retired

Napisano 13 maj 2016 - 03:24

Brakowało wszystkiego, od screenowania bramkarza, na składnych akcjach kończąc - a to wszystko przecież było podczas RS.

 

Tu sie zgodze i zastanawiam sie czy w miejsce Johanssona nie sprowadzic kogos podobnego stylem gry i zaangazowaniem do Oshie. Szwed sobie zarzyczy jak minimum 4 mln, a jak porownamy to do 4,2 mln Oshie to widzimy, co mozna miec za te pieniadze. Marcus nie jest zly, ale gra dobrze tylko wtedy kiedy dobrze graja partnerzy. Tak bylo zawsze i nic sie nie zmienia. Kuznetsov gdzies zniknal i wraz z nim Johansson. Za rok bedzie to samo wiec nie widze sensu zeby trzymac go w skladzie i co roku placic wieksza kase. Jeszcze rok temu liczylem, ze do top6 wskoczy Wilson, ale on niestety co raz bardziej przypomina typowego goscia z czwartej formacji. Co prawda Trotz daje mu grac w PK, ale on mial byc nowym Lucicem, a nie czlowiekiem grajacym po 10 minut w meczu.



#226 YWNWA

YWNWA

    Aptenodytes Patagonicus

  • Moderator
  • PipPipPip
  • 4176 postów
  • Gender:Male
  • Location:Tychy
  • UD:Pittsburgh Penguins

Napisano 13 maj 2016 - 03:35

Fajne podsumowanie serii w wykonaniu fanów Capitals. Widać, że miłość do klubu nie przysłoniła im realnej oceny gry swojego zespołu i chwali się docenienie klasy rywala (o co w konfrontacji tych zespołów wcale nie jest łatwo). Myślę, że gdyby nie chory rozkład par Wasza przygoda mogłaby potrwać ciut dłużej.


17_rust,_bryan_(11).jpg


#227 zagardlenie

zagardlenie

    Member

  • Forumowicz
  • PipPip
  • 58 postów

Napisano 13 maj 2016 - 04:38

Naprawdę zazdroszczę Ci cierpliwości, zwłaszcza że masz nieco więcej wiosen na karku. Cierpliwości do tej organizacji rzecz jasna. Do tej listy dodałbym jeszcze parę innych rzeczy, z których na czele postawiłbym Trotza, który w tej serii był znacznie gorszym trenerem. Zupełnie nie potrafił reagować na wydarzenia na lodzie i nie miał żadnego pomysłu na grę 5 vs 5. Owszem, Pens mają super szybką drużynę, ale to w żaden sposób nie powinno ograniczać naszych poczynań ofensywnych. A jakby nie patrzeć, nasza ofensywa sprowadzała się do wrzucenia krążka. Brakowało wszystkiego, od screenowania bramkarza, na składnych akcjach kończąc - a to wszystko przecież było podczas RS. Teraz doskonale przekonaliśmy się, jaka jest różnica pomiędzy zasadniczym a PO. W niczym nie przypominaliśmy drużyny która masakrowała przeciwników w ostatnich miesiącach. Boję się, że styl Trotza zwyczajnie nie będzie się sprawdzał wtedy, kiedy MUSI się sprawdzić. Może rzeczywiście jest coś w tym, że Barry nigdy nie wyszedł poza 2 rundę.. a w biznesie jest od czasów Mieszka I :/

 

Może zaczniemy pogaduchy na temat tego, że Ovechkin, Backstrom, czy Holtby również mają problemy z tym, żeby wyjść poza drugą rundę... Nie wiem, co ma z tym wspólnego Trotz, albo fakt, że spędził kilka lat na ciepłej posadzie w prowincjonalnym i rodzinnym Nashville. Sam zauważyłeś wcześniej, że brakuje sportowej złości, jest tylko klepanie się po plecach, więc... Lubię Backstroma, ale co roku jest go wiecznie za mało. Ovechkin odbębnił swoje, trochę wyważonej "kapitańskiej" gadki, i czas znowu całe serce oddać swojej ukochanej ojczyźnie, ma tam przecież tak wiele do udowodnienia, od zawsze. Niestety, nie każdy ma charakter do tego, aby wpisać się na listę zdobywców Pucharu Stanleya.

 

Przede wszystkim, trzeba szukać kogoś na pozycję obrońcy. Czas Brooksa "A" Orpika już przeminął. Z taką "ostoją", "naszym najlepszym obrońcą" nie mamy czego szukać. Facet z dziwaczną premedytacją rozwala blok obronny, który tak miło wdrożył się  w fazę playoff w serii z Filadelfią. Manifestacyjnie spalił się jak uczniak. Jest nienormalny. Nie umniejszając ofensywie Penguins, ale Crosby miał na nią taki wpływ, jak Wilson na ofensywę Stołecznych, Malkin miewał przebłyski, ale wiadomo, że wiele mu brakowało do optymalnej formy, a Kessel odpalił dopiero w Game 6, a mimo tego, defensywa Capitals wygląda niezwykle blado. To niedorzeczne.


Użytkownik zagardlenie edytował ten post 13 maj 2016 - 04:41


#228 FromVerizon

FromVerizon

    Advanced Member

  • Wspolpracownik
  • PipPipPip
  • 489 postów
  • Gender:Male
  • Location:Kampala, Uganda
  • Interests:NHL, short track
  • UZ:Kuznetsov, Giordano
  • UD:Caps, Team Russia

Napisano 13 maj 2016 - 05:11

Może zaczniemy pogaduchy na temat tego, że Ovechkin, Backstrom, czy Holtby również mają problemy z tym, żeby wyjść poza drugą rundę... Nie wiem, co ma z tym wspólnego Trotz, albo fakt, że spędził kilka lat na ciepłej posadzie w prowincjonalnym i rodzinnym Nashville. Sam zauważyłeś wcześniej, że brakuje sportowej złości, jest tylko klepanie się po plecach, więc... Lubię Backstroma, ale co roku jest go wiecznie za mało. Ovechkin odbębnił swoje, trochę wyważonej "kapitańskiej" gadki, i czas znowu całe serce oddać swojej ukochanej ojczyźnie, ma tam przecież tak wiele do udowodnienia, od zawsze. Niestety, nie każdy ma charakter do tego, aby wpisać się na listę zdobywców Pucharu Stanleya.

 

Przede wszystkim, trzeba szukać kogoś na pozycję obrońcy. Czas Brooksa "A" Orpika już przeminął. Z taką "ostoją", "naszym najlepszym obrońcą" nie mamy czego szukać. Facet z dziwaczną premedytacją rozwala blok obronny, który tak miło wdrożył się  w fazę playoff w serii z Filadelfią. Manifestacyjnie spalił się jak uczniak. Jest nienormalny. Nie umniejszając ofensywie Penguins, ale Crosby miał na nią taki wpływ, jak Wilson na ofensywę Stołecznych, Malkin miewał przebłyski, ale wiadomo, że wiele mu brakowało do optymalnej formy, a Kessel odpalił dopiero w Game 6, a mimo tego, defensywa Capitals wygląda niezwykle blado. To niedorzeczne.

 

Chodzi mi bardziej o jakiś konkretny wypracowany schemat. Wiem, że hokej to gra na tyle dynamiczna, że i tak wszystkie przedmeczowe założenia mogą wziąć w łeb po szybkiej stracie bramki (coś jak z tym cytatem że bokser też wychodzi na ring mając jakiś plan, dopóki nie dostanie w mordę), ale musieliśmy mieć przygotowanych kilka ofensywnych rozwiązań, zamiast totalnie niesprawdzającego się dump&chase forsowanego od G1 do G6 bez względu na to, jak wyglądał wynik. A fakt, że zaliczyliśmy kilka come back'ow i prawie come back'ow zawdzięczałbym raczej wspominanej wcześniej głupocie poszczególnych graczy Pens z Kunitzem na czele, aniżeli poprawie jakości w naszej grze.

 

Kwestii zaangażowania nie będę podważał, bo też zwracałem na to uwagę. Za mało w tej drużynie zawodników z charakterem. Gdyby każdy zagrał z takim impetem jak Jay Beagle, to byłbym spokojny o rezultat. A ten jego save z G6.. coś wspaniałego. W tym roku na nowo "zakochałem się" w w JB83, co jest dla mnie fenomenem zważywszy na to, że kilka lat wstecz byłem pierwszym który kwestionował jego przydatność w zespole i nie chciał go widzieć na lodzie. Jeszcze wspanialsze jest to, że "peak" jego kariery przypada stosunkowo późno, bo porównując Beagla sprzed 4 lat z tym obecnym, to jak porównywać pistolet na wodę z M16.

 

Co do Wilsona to zgadzam się z Waszymi opiniami.. latka lecą, a wyraźnego postępu nie widać. No cóż, gdyby każde przewidywania się sprawdzały (rośnie nam nowy Lucic etc) to ten sport nie byłby taki piękny. Ofensywnie w PO nie wniósł nic, ciężko też doszukiwać się jakichś plusów w ogólnej postawie. Ciekawe, co z nim dalej będzie. W tym momencie nie płakałbym po jego stracie.

 

Wydaje mi się że pozbycie się Orpika będzie graniczyło z cudem, chociaż chciałbym się mylić. Zawiódł na całej linii i nie ma żadnych argumentów na swoją obronę.

 

Ovi i Backstrom mogli dać więcej, chociaż ich cyfry nie wyglądają źle (praktycznie point per game, OV 12 w 12, NB 11 w 12). Ovi zdobył 7 punktów w tej serii, czyli o 3 więcej niż CAŁE bottom 6 razem wzięte! Backstroma wezmę pod obronę z tego tytułu, że nie dał pograć Crosby'emu nawet na MILIMETR i jako shutdown C spisał się znakomicie. Jeszcze nie tak dawno sporo grałem, i wiem że skala porównania jest tutaj śmieszna, ale też przydzielano mi najlepszych zawodników do zneutralizowania i jednoczesne wyłączenie ich z gry plus wkład w ofensywę graniczy z cudem. W takiej sytuacji do akcji nie powinien, a wręcz MUSI wskoczyć secondary scoring z Kuznetsovem i Chimerą na czele.. a jak to wyglądało - każdy widział. W serii z Penguins - MoJO 1 punkt, Kuz 1 punkt, Chimera 1 punkt, Burrakuda 1 punkt, Wilson zero, Richards zero, Winnik zero. Myślę że to tutaj jest pies pogrzebany.. zwłaszcza kiedy popatrzymy na rozkład punktów u przeciwnika, gdzie nawet z kompletnie wyłączonym Sidem ograli nas w 6 spotkaniach



#229 zagardlenie

zagardlenie

    Member

  • Forumowicz
  • PipPip
  • 58 postów

Napisano 23 maj 2016 - 02:12

 Backstroma wezmę pod obronę z tego tytułu, że nie dał pograć Crosby'emu nawet na MILIMETR i jako shutdown C spisał się znakomicie. Jeszcze nie tak dawno sporo grałem, i wiem że skala porównania jest tutaj śmieszna, ale też przydzielano mi najlepszych zawodników do zneutralizowania i jednoczesne wyłączenie ich z gry plus wkład w ofensywę graniczy z cudem.

Nieźle, biorąc pod uwagę, że Backstrom zaczynał serię w pierwszej linii, a kończył w drugiej. Co za gość.

 

Jeszcze większe gratki dla Trotza, że najlepszego rozgrywającego i dostarczyciela punktów w ekipie cwanie wykorzystał do zneutralizowania Crosby'ego. Opłacało się.

 

Swoją drogą, ciekawe kogo Backstrom zneutralizował przed rokiem w serii z Rangersami (ale na pewno nie dał komuś pograć na nanometr, ponieważ w siedmiu spotkaniach miał 3 punkty, a w ostatnich dziesięciu nie trafił do bramki ani razu).


Użytkownik zagardlenie edytował ten post 23 maj 2016 - 02:34


#230 FromVerizon

FromVerizon

    Advanced Member

  • Wspolpracownik
  • PipPipPip
  • 489 postów
  • Gender:Male
  • Location:Kampala, Uganda
  • Interests:NHL, short track
  • UZ:Kuznetsov, Giordano
  • UD:Caps, Team Russia

Napisano 27 maj 2016 - 09:45

Nieźle, biorąc pod uwagę, że Backstrom zaczynał serię w pierwszej linii, a kończył w drugiej. Co za gość.

 

Jeszcze większe gratki dla Trotza, że najlepszego rozgrywającego i dostarczyciela punktów w ekipie cwanie wykorzystał do zneutralizowania Crosby'ego. Opłacało się.

 

Swoją drogą, ciekawe kogo Backstrom zneutralizował przed rokiem w serii z Rangersami (ale na pewno nie dał komuś pograć na nanometr, ponieważ w siedmiu spotkaniach miał 3 punkty, a w ostatnich dziesięciu nie trafił do bramki ani razu).

 

Czepiasz się tej konkretnej kwestii. Widocznie mamy różny pogląd na sprawę. Moim zdaniem problem tym razem nie leżał po stronie 8 i 19. Wystarczy spojrzeć na to ile punktów zgromadziły nasze dolne formacje i ile punktów zdobył nasz najlepszy center w minionym sezonie (tak, to właśnie Kuz). Nawet nie musisz sprawdzać, bo wszystko masz wypisane powyżej. Nie wygralibyśmy Stanley'a grając dosłownie jedną linią. Penguins są w finale nie dzięki Crosby'emu i Malkinowi (powiedzmy że to tacy odpowiednicy 8 i 19 u nas), a dzięki głębi niższych formacji, której u nas nie było nawet w najmniejszym stopniu.



#231 zagardlenie

zagardlenie

    Member

  • Forumowicz
  • PipPip
  • 58 postów

Napisano 29 maj 2016 - 02:08

Nie wygralibyśmy Stanley'a grając dosłownie jedną linią. Penguins są w finale nie dzięki Crosby'emu i Malkinowi (powiedzmy że to tacy odpowiednicy 8 i 19 u nas), a dzięki głębi niższych formacji, której u nas nie było nawet w najmniejszym stopniu.

Zgadzam się, ale nie mów, że punktowych cegiełek spodziewałeś się po Winniku, Wilsonie, Richardsie, czy Jayu B. Nie uwierzę również, że czegoś ekstra oczekiwałeś od Johanssona (zagrał standardowo, to co zawsze, i ośmielę się napisać, że jedyną osobą, która mogła spodziewać się po nim czegoś więcej, był on sam). Dlatego - tym bardziej - dziwi mnie podniecenie idące w kierunku: jaki to genialny "two-way forward" jest z tego Backstroma. Od przyjścia Trotza to podniecenie nawet stało się modne. Tłumaczy się tym każdy słabszy okres Szweda.

 

Dla mnie to tylko przewartościowanie, które mądrze brzmi. Zaledwie dwie bezpośrednie asysty w całej serii z Penguins, w dodatku zaliczone w PP, to zdecydowanie porażka, jak na centra pierwszej linii ekipy z takimi aspiracjami (nawet uwzględniając okoliczność, że jednak to Backstrom wyłączył z gry Crosby'ego, mimo że od Game 4 zaczęli mijać się na lodowisku - chociaż, moim zdaniem, Sid był sam sobie winien, sprawiał wrażenie kogoś, kto przez całą serię bił się z własnymi myślami ; ).

 

Przy wymienionej na początku czwórce, która właściwie pozbawiona jest trybu ofensywnego, robienie z Nicklasa speca od shutdownów, to jakaś szalona kapelusznikowa szarlataneria : D


Użytkownik zagardlenie edytował ten post 29 maj 2016 - 02:34


#232 Alex the Great

Alex the Great

    Advanced Member

  • Weteran Forum
  • PipPipPip
  • 1770 postów
  • Gender:Male
  • Location:München
  • Interests:Hokej
  • UZ:Ovechkin
  • UD:Washington, Team Russia
  • GG:2326691
  • Liga Typerow: retired

Napisano 30 maj 2016 - 12:42

Kibice maja to do siebie, ze oceniaja czesto zawodnikow na podstawie wynikow zespolu, a nie samego zawodnika. Tak bylo zawsze na przyklad z Ovechkinem. Jak odpadalismy w playoff to on byl glownym wynowajca. A widzial ktos jego statystyki w playoff i zaangazowanie z jakim gra? Gdyby wszyscy tak grali to mielibysmy juz kilka pucharow. To samo z Backstromem, gdyby to Caps awansowali, a mieli szanse nawet bez wiekszych zdobyczy punktowych Szweda, to wszyscy by wychwalali go jak to swietnie zneutralizowal Crosbyego. No ale wynik jest zupelnie inny, to Pens graja dalej wiec wszystie zaslugi przyslaniamy mala iloscia punktow, przegranymi wznowieniami, decydujacymi bledami itd. Prawda jest jednak taka, ze Pingwiny wygraly wlasnie dlatego, ze mieli 3 mocne formacje, a my jedna.Nasza trzecia linia nawet nie ma co sie rownac z Hagelinem – Bonino – Kesselem, a to wlasnie oni wygrali Pens ta serie + Murray. W serii z Tampa blysnal Rust, a kibice tez pewnie liczyli na swoje gwiazdy. Wygrywa zespol, a nie kilka gwiazd...szczegolnie w playoff. Brzmi banalnie, ale taka prawda.

 

Mowil zreszta o tym MacLellan na ostatniej konferencji prasowej. Ciesze sie, ze widzi nasz problem, ktory tym razem lezy w bottom 6. Zreszta sam wspomnial, ze liga co raz bardziej staje sie taka, w ktorej trzeba miec top9, a nie top6 i tu sie z nim absolutnie zgadzam. Mysle, ze dobrym kandydatem w nastepnym sezonie moglby byc Vrana. Szybki, dobrze wyszkolony techniczenie, z dobrym strzalem. Kiedy nie byl kontuzjowany byl jednym z lepszych zawodnikow Hershey w tym sezonie. Do tego rozgrywa bardzo mocne playoff. Jezeli rownie dobrze pokaze sie latem na campie to musi za rok grac w NHL.



#233 zagardlenie

zagardlenie

    Member

  • Forumowicz
  • PipPip
  • 58 postów

Napisano 31 maj 2016 - 03:44

Kibice maja to do siebie, ze oceniaja czesto zawodnikow na podstawie wynikow zespolu, a nie samego zawodnika. Tak bylo zawsze na przyklad z Ovechkinem. Jak odpadalismy w playoff to on byl glownym wynowajca. A widzial ktos jego statystyki w playoff i zaangazowanie z jakim gra? Gdyby wszyscy tak grali to mielibysmy juz kilka pucharow. To samo z Backstromem, gdyby to Caps awansowali, a mieli szanse nawet bez wiekszych zdobyczy punktowych Szweda, to wszyscy by wychwalali go jak to swietnie zneutralizowal Crosbyego.

 

Jeżeli wygrywasz, nie doszukujesz się przyczyn porażki. Proste. Nie wymyślałbym dodatkowych, pokrętnych zależności.

 

Prawda jest jednak taka, ze Pingwiny wygraly wlasnie dlatego, ze mieli 3 mocne formacje, a my jedna.

 

Zdobycie Presidents' Trophy jedną formacją smakuje nieziemsko, prawda? Gdyby za tym - nie lada - wyczynem stała inna organizacja, pomyślałbym, że to jakiś żart :wink:

 

Na początku roku pisałeś, że mamy najlepszy zespół w erze Ovechkina i właściwie to wyglądamy na jednego z contenderów. Nagle wszyscy, razem z MacLellanem, zaliczają Przebudzenie. Zdejmowanie presji z Ovechkina i Backstroma nie jest złe, ale ta saga z budowaniem wokół nich mistrzowskiej ekipy robi się zabawna : ) Co roku znajdujemy słabe ogniwa, które przeszkadzają wymienionej dwójce w dostaniu się do finału konferencji - ostatnie słabe ogniwa to Brouwer i Ward ; )

 

FromVerizon pod koniec marca dyplomatycznie napisał, że Ovechkin musi grać z kontuzją, ponieważ nie gra niczego pożytecznego, a odnośnie Backstroma, że od dobrych dwóch miesięcy gra katastrofalnie i to największy dołek w jego karierze, oraz że pomiędzy Rosjaninem a Szwedem ulotniła się wszelka chemia. Także ten... koledzy:

 

Nicklas wcale nie zajął się neutralizacją Crosby'ego :wink: tylko znajduje się w sportowym marazmie od dobrych kilkunastu tygodni. Natomiast Ovechkin jest bez formy (co dodatkowo potwierdziły Mistrzostwa Świata). Przeżywał straszne męczarnie. Jego dorobek w trakcie gry 5-na-5 to jeden gol w serii z Philadelphią i gol oraz dwie asysty w serii z Penguins. Był nieskuteczny, a jego zmiany zazwyczaj były chaotyczne, bez pomysłu na grę: spory wiatr, nic więcej. Jedyne, co trzymało stanlejowy poziom (i drużynę przy życiu), to gra w PP. Stąd beznadziejne Game 4 i 5 przeciwko Flyers, kiedy w PP nie chciało nic wpaść, i robił się problem. To, co obaj panowie dali nam w sezonie zasadniczym (wystarczyła do tego dobra postawa Kuznetzova i wszystko układało się jak w bajce), zabrali na koniec, "kładąc" ten zespół swoją słabą dyspozycją. Wyznacznikiem niech będzie duet Thornton-Pavelski.

 

Oczywiście, nie podważam ich zaangażowania - Rosjanin dał z siebie wszystko (na pewno chcę wierzyć, że tak było), i to głównie dzięki niemu seria z Penguins wyglądała na w miarę wyrównaną. Zgadzam się również z tym, że bottom 6 wymaga przebudowy: za dużo grzybów w jednym barszczu.

 

Mysle, ze dobrym kandydatem w nastepnym sezonie moglby byc Vrana.

 

Chciałbym żeby Galiev otrzymał caritasowo więcej szans, niż powinien. Marzy mi się, że to ktoś podobny do F. Vatrano (podobny wiek i skuteczność w AHL).

 

Moja wypowiedź nie jest poszukiwaniem ogniska zapalnego. To tylko sposób na zabicie czasu : )


Użytkownik zagardlenie edytował ten post 02 czerwiec 2016 - 07:01


#234 Alex the Great

Alex the Great

    Advanced Member

  • Weteran Forum
  • PipPipPip
  • 1770 postów
  • Gender:Male
  • Location:München
  • Interests:Hokej
  • UZ:Ovechkin
  • UD:Washington, Team Russia
  • GG:2326691
  • Liga Typerow: retired

Napisano 22 czerwiec 2016 - 08:54

Jeżeli wygrywasz, nie doszukujesz się przyczyn porażki. Proste. Nie wymyślałbym dodatkowych, pokrętnych zależności.

 

 

Zdobycie Presidents' Trophy jedną formacją smakuje nieziemsko, prawda? Gdyby za tym - nie lada - wyczynem stała inna organizacja, pomyślałbym, że to jakiś żart :wink:

 

 

Stary temat, ale dla offseasonu i taki dobry :)

 

1. Oczywiscie, ze u zwyciezcow nikt nie szuka niedostatkow, ale my przegralismy wiec szukamy przyczyn. To samo robiliscie przez ostatnie pare lat, az Wam sie udalo. Nie robilbym po prostu z Backstroma kozla ofiarnego. Zagral dobra serie, ale nikt nie bedzie mowil o tym jak dobrze wylaczyl z gry Crosbyego bo odpadlismy.

 

2. A kto napisal, ze zdobylismy Presidents Trophy jedna formacja? Akurat w sezonie zasadniczym dobrze graly wszystkie 3-4 formacje. Zobacz na koncowke sezonu Burakovskiego, na zdobycze punktowe Kuznetsova, Johanssona czy nawet Chimery. Niestety w playoff ich dobrej gry zabraklo, a u Was trzecia formacja grala po prostu szalala. Jak pozniej widzielismy nie tylko w serii z Caps.






Użytkownicy przeglądający ten temat: 1

0 użytkowników, 1 gości, 0 anonimowych